Twój SaaS właśnie dobił do sufitu
Budujemy oprogramowanie dedykowane dla firm, których przewagą konkurencyjną jest własna logika biznesowa – a nie opcja w panelu cudzej platformy. Sami seniorzy, projekty prowadzone w PRINCE2 + Agile, pełne prawa do kodu po przekazaniu. Zbudujemy te 10%, które naprawdę robią różnicę.
Powiemy też uczciwie, kiedy rozsądniej jest jednak kupić SaaS.
Kiedy oprogramowanie dedykowane się opłaca
Oprogramowanie dedykowane to system zbudowany wokół tego, jak naprawdę działa Twoja firma – zamiast przykrawać firmę pod cudzy ekran konfiguracji. Opłaca się wtedy, gdy to, co robisz inaczej niż konkurencja, jest dokładnie tym, na czym zarabiasz.
Budujemy platformy, nie pojedyncze funkcje: systemy z własnym modelem danych, własnymi regułami i własną roadmapą, które w dniu przekazania w całości należą do Twojego zespołu. A jeśli uczciwa odpowiedź brzmi „to samo robi abonament za 200 €”, właśnie to usłyszysz.
Oprogramowanie dedykowane: co najczęściej budujemy
O oprogramowaniu dedykowanym przesądza jedno pytanie: czy w ogóle powstanie?
W ramach usług tworzenia oprogramowania dedykowanego zamieniamy dokument z zakresem w działający system: szybko, z głową i bez półrocznego czyśćca „fazy discovery”. Samodzielny produkt AI, platforma od zera czy stary kod, który woła o pomoc od 2019 roku – bierzemy całość na siebie, od początku do końca.
Product discovery, które kończy się zakresem, a nie warsztatem
Modelowanie domeny, żeby struktura danych przetrwała drugi rok
Produkty B2B SaaS szyte na miarę i platformy dla klientów
CRM na zamówienie, narzędzia współpracujące z ERP i wewnętrzne narzędzia operacyjne
Marketplace’y, portale partnerskie i panele samoobsługowe dla klientów
Cenniki, rozliczenia i subskrypcje zgodne z tym, jak naprawdę sprzedajesz
Obieg zadań i akceptacji z regułami, które dział operacyjny zmieni sam
API i produkty dla programistów, z dokumentacją zrozumiałą dla ludzi z zewnątrz
Platformy danych, raportowanie i dashboardy, które ktoś faktycznie otwiera
Funkcje AI z konkretnym zadaniem zamiast chatbota, o którego nikt nie prosił
Migracje z arkusza, z SaaS-a albo z głównego systemu ewidencji
Role, uprawnienia i ślad audytowy, o który zapyta audytor
Panele admina, importy i zaplecze, bez którego z produktu nie da się korzystać
Wdrożenia, środowiska i pipeline, który Twój zespół sam obsłuży, kiedy odejdziemy
Przypadek brzegowy, o którym brief milczał – a to wokół niego od początku kręcił się cały projekt
Myślisz, że to wszystko? Przewiń dalej
Wyceniamy przypadki brzegowe
Działające oprogramowanie co dwa tygodnie
Minimum dwóch seniorów
Bez klauzul o vendor lock-in
Wyceniamy też nudne rzeczy
Przebij sufit SaaS-a
i skończmy z tym cyrkiem
Jak pracujemy.
Pięć etapów. Po każdym możesz powiedzieć „stop”.
Budować czy kupić? Kupić. Chyba że rozpoznajesz się w którymś z tych punktów.
W większości przypadków oprogramowanie dedykowane wychodzi drożej. W kilku – wyraźnie taniej.
| Jeśli… | Kup | Zbuduj |
|---|---|---|
| Proces wygląda tak samo w całej branży | Tak | Nie |
| Klienci wybierają Cię właśnie za to, jak to robisz | Nie | Tak |
| Koszt licencji rośnie szybciej niż zatrudnienie | Przemyśl to | Warto policzyć |
| Utrzymujesz obejścia, żeby narzędzie w ogóle pasowało | Nie | Tak |
| Potrzebna funkcja jest na roadmapie dostawcy | Poczekaj, ale z terminem | Gdy termin minie |
| Musi działać za sześć tygodni | Tak | Prawie nigdy |
| Dane muszą zostać w określonej jurysdykcji | Rzadko możliwe | Zwykle konieczne |
| Po starcie nikt w firmie się tym nie zajmie | Tak | Nie – i ten punkt wszyscy ignorują |
Trzy z tych punktów mówią „kup”. Wiemy.
Kiedy odsyłamy Cię do abonamentu, tracimy projekt, a Ty oszczędzasz rok.
A tak przy okazji: ten sam temat rozebraliśmy na części – bez żadnej oferty doklejonej na końcu – w artykule dlaczego „wystarczająco dobre” oprogramowanie w końcu przestaje wystarczać (po angielsku).
Oprogramowanie dedykowane – pytania, które przesądzają sprawę
To system budowany dla jednej konkretnej firmy, a nie skonfigurowany produkt, który kupują tysiące innych. Obejmuje model danych, reguły biznesowe, interfejsy i infrastrukturę. Wybiera się je zwykle wtedy, gdy sposób działania firmy sam w sobie jest przewagą konkurencyjną albo gdy żaden gotowy produkt nie spełnia wymagania, z którego nie można zrezygnować.
Określenie zakresu, realizację i przekazanie. Z etapu określenia zakresu wychodzi specyfikacja z wyceną każdej części. Realizacja przebiega w pięciu etapach, a na granicy każdego z nich zapada decyzja „jedziemy dalej / stop” – to akurat bierzemy z PRINCE2 – więc możesz zakończyć projekt po dowolnym z nich. Przekazanie oznacza repozytorium, infrastrukturę i dokumentację przepisane na Ciebie oraz Twoich inżynierów, którzy poradzą sobie z systemem bez nas. Czego nie obejmuje? Licencji, za którą płacisz w nieskończoność.
Nasza stawka to 85 €/h za seniora, minimum dwie osoby w projekcie, rozliczenie miesięczne w ramach uzgodnionego zakresu. Całkowity koszt zależy od trzech rzeczy: ile ról użytkowników ma system, z iloma innymi systemami się łączy i ile wyjątków kryją Twoje reguły biznesowe. Proste narzędzie wewnętrzne kosztuje rząd wielkości mniej niż platforma dla klientów z rozliczeniami i uprawnieniami. Konkretną kwotę podajemy po krótkim, płatnym etapie określenia zakresu – nigdy wcześniej. Pierwsza działająca wersja to zwykle kilka miesięcy pracy małego zespołu.
Bo każdy, kto to robi, wycenia inny projekt niż ten, który dostaniesz. Płatny etap określenia zakresu trwa tydzień lub dwa: rozkładamy wymagania na czynniki pierwsze, wyłapujemy przypadki brzegowe i oddajemy specyfikację z wyceną każdej części – a ten dokument zostaje u Ciebie niezależnie od tego, czy będziemy budować. Tylko tyle musisz zainwestować, żeby poznać prawdziwą kwotę.
Kupić. Chyba że klienci wybierają Cię właśnie ze względu na Twój proces, dane muszą zostać w określonej jurysdykcji albo już utrzymujesz obejścia, żeby kupione narzędzie w ogóle pasowało. Jest jeszcze jeden test, zwykle pomijany: jeśli po starcie nikt w firmie nie będzie właścicielem oprogramowania, kup gotowe – niezależnie od pozostałych odpowiedzi. Bez właściciela w firmie system na zamówienie po mniej więcej półtora roku zamienia się w legacy.
Określenie zakresu to tydzień lub dwa. Potem co dwa tygodnie widzisz działające oprogramowanie, więc prawdziwe pytanie nie brzmi „kiedy koniec?”, tylko „kiedy da się z tego korzystać?”. Zwykle szybciej, niż się spodziewasz, bo najpierw budujemy ścieżkę, którą przechodzi prawdziwy użytkownik, a dopiero potem wszystko wokół niej.
Do Ciebie. Kod, infrastruktura, pipeline’y wdrożeniowe, dokumentacja i konta przechodzą na Ciebie przy przekazaniu – bez żadnej klauzuli, która uzależnia dostęp do nich od umowy na wsparcie. Wymagaj tego na piśmie od każdego dostawcy, którego rozważasz – w branży to wcale nie standard.
To model współpracy, w którym jeden zespół odpowiada za efekt, a nie za kolejkę ticketów: zakres, architekturę, budowę, start i przekazanie – z tymi samymi seniorami od początku do końca. Różni się od outsourcingu programistów (staff augmentation), gdzie wynajmujesz ludzi, a odpowiedzialność zostaje po Twojej stronie, i od projektu fixed price, gdzie dostawcy bardziej opłaca się skończyć niż mieć rację.
Tak – zdarza się to tak często, że zrobiliśmy z tego osobną usługę z własnym procesem. Zaczynamy od audytu, a nie od sprintu, bo kto przejmuje kod bez czytania, ten zamiast jednej akcji ratunkowej ma dwie. Zobacz, jak ratujemy projekty.
Mniej konfigurowania. Więcej decyzji.
Jedna rozmowa i szczera odpowiedź, czy w ogóle warto to budować.